Pierwszy turniej eliminacyjny KIA Amateur Australian Open
Warszawa, 22-23 sierpnia 2009

Australia już czeka

Z plakatu patrzy Nadal. Patrzy i zachęca. Bo nie trzeba być Rafą, żeby – całkiem serio – myśleć o występie w Australian Open 2010. Może jeszcze nie w turnieju wielkoszlemowym dla zawodowców, ale w KIA Amateur Australian Open może każdy. Konkurencji ze strony graczy „skażonych” rankingiem WTA lub ATP nie trzeba się obawiać – oni muszą znaleźć inny sposób, aby pojechać do Melbourne.

W Warszawie zaczęły się dwustopniowe kwalifikacje, które wyłonią szczęśliwą parę. Zanim jednak ktoś już zacznie się pakować, kilka słów o regulaminie. Wszyscy ćwierćfinaliści czterech turniejów eliminacyjnych (w najbliższy weekend we Wrocławiu, potem w Gdyni i Katowicach) wystąpią w turnieju masters w Warszawie (26-27 września). Na razie gra toczy się tylko w mikstach, natomiast decydująca faza rywalizacji będzie przypominała Puchar Hopmana – singiel kobiet, singiel mężczyzn, a mikst dopiero przy remisie. Zwycięski duet poleci na Wielki Finał Światowy i będzie miał szansę zagrać na Rod Laver Arena.
Pięć meczów w dwa dni i żadnego chodzenia na skróty (dwa pełne sety i dopiero w trzecim super tiebreak) – dla takiej nagrody można się poświęcić. Zawodnicy trochę narzekali, że trudno zmusić organizm do kolejnego wysiłku, ale jakoś zmuszali... Nie zawsze najlepiej wychodziło to faworytom, ponieważ tylko dwie z ośmiu rozstawionych par wybrały się na „players’ party” w roli ćwierćfinalistów. Ale wszyscy bawili się co najmniej dobrze, o czym świadczy materiał dowodowy w turniejowej galerii foto.
Sobota wyłoniła pierwszych uczestników masters, niedziela uporządkowała kolejność. Jako ostatni po nagrody wystąpili Ewelina Skaza, którą widok aparatu fotograficznego peszył bardziej niż rywale lub stawka meczu, i Rafał Kołodziejski. Pierwszy dzień zakończyli bez strat w setach, natomiast w drugim postanowili zostać mistrzami super tiebreaków. 14-12, 10-6 i 13-11 – już w finale – nie wygrywa się przypadkiem. Wiemy przecież, że ręka najbardziej lubi zadrżeć właśnie przy meczbolu. Zwłaszcza swoim.

Ćwierćfinały: Urszula Szpakowska, Mariusz Osiak – Elżbieta Bauć, Janusz Bauć (1) 6:3, 6:1; Kinga Domogała, Tomasz Sarnecki – Magdalena Szmyd, Paweł Caruk 6:3, 4:6, 10-6; Justyna Jackowska, Piotr Raciborski – Monika Żywiecka, Robert Szczukiewicz (4) 4:6, 6:4, 10-6; Ewelina Skaza, Rafał Kołodziejski – Anna Przybylińska, Rafał Sitarz 6:2, 4:6, 14-12.

Półfinały: Domogała, Sarnecki – Szpakowska, Osiak 6:0, 6:3; Skaza, Kołodziejski – Jackowska, Raciborski 4:6, 6:2, 10-6.

Finał: Skaza, Kołodziejski – Domogała, Sarnecki 6:7(0), 6:3, 13-11.

Zobacz galerię